Nie tylko ogórki. Miejska zielarka zachęca do kiszenia kwiatów, ziół i... barszczu zwyczajnego [FOTO]
Kiszonki nie muszą powstawać wyłącznie z ogórków czy kapusty. Kwiaty, zioła, botwinka, a nawet barszcz zwyczajny mogą stać się wartościowym dodatkiem do codziennej diety. Przekonuje o tym Izabela Klasa, która swoją pasję do dzikich roślin przekazuje uczestnikom zielarskich spacerów po okolicznych łąkach i lasach.
Izabela Klasa z zamiłowania do natury została miejską zielarką. W świecie, w którym większość produktów można kupić w sklepie, postanowiła wrócić do dawnych sposobów korzystania z darów przyrody. Podczas prowadzonych spacerów pokazuje, jak rozpoznawać dzikie rośliny jadalne i wykorzystywać je w kuchni.
Jednym z tematów, o których opowiada najchętniej, są kiszonki. – Nasza flora bakteryjna potrzebuje regularnego wsparcia, a kiszonki są doskonałym źródłem naturalnych probiotyków. Zachęcam, by kisić nie tylko warzywa, ale także kwiaty i zioła. Wiele roślin można zebrać na czystych terenach i przygotować z nich wartościowe kiszonki – mówi Izabela Klasa.
Szczególnie poleca kiszenie barszczu zwyczajnego, od którego pochodzi nazwa tradycyjnego barszczu. Zaznacza jednak, że przed zbiorem trzeba dobrze poznać jej wygląd, aby nie pomylić jej z niebezpiecznymi gatunkami barszczy. – Barszcz zwyczajny rośnie na wielu łąkach i obrzeżach lasów. Kiszonka jest gotowa już po około czterech dniach i świetnie nadaje się jako baza do zupy. Wystarczy dodać ją do bulionu, by uzyskać delikatny smak i porcję naturalnych probiotyków – tłumaczy.
Osobom, które nie chcą zaczynać od barszczu zwyczajnego, zielarka poleca botwinkę. – Zakwas z buraków bywa kapryśny i nie zawsze się udaje, natomiast ukiszona botwinka jest łatwiejsza do przygotowania i smakuje wyśmienicie. Większe liście można wykorzystać do małych gołąbków, a młodsze dodawać do zup lub suszonych warzyw – podpowiada.
Izabela Klasa dzieli się również praktycznymi wskazówkami dotyczącymi przygotowania zalewy. - Istnieją dwie szkoły kiszenia: jedni zalewają rośliny wrzątkiem, inni używają letniej wody. Delikatne kwiaty nie wymagają wrzątku, choć takie kiszonki mają krótszą trwałość. Grubsze warzywa i większe kawałki najlepiej zalewać gorącą wodą. Najbezpieczniejsza proporcja zalewy to około 33 gramy soli na litr wody.
Zielarka przytacza też ciekawostkę znaną wśród miłośników kiszenia. – Według ludowych przekonań kiszonek nie powinno się przygotowywać podczas burzy ani tuż przed lub po jej przejściu, ponieważ mogą się nie udać. Regularne spożywanie kiszonek wspiera mikroflorę jelitową, wzmacnia odporność i jest prostym, naturalnym sposobem na wzbogacenie codziennej diety o cenne probiotyki oraz składniki odżywcze – podsumowuje zielarka.
Na prezentowanych zdjęciach są członkinie strzegomskiego Głosu Kobiet na spacerze z Izabelą Klasą po łąkach w okolicy Olszan.
Anna Stefanko
Komentarze
Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy