„Ziemie odzyskane” – historia czy propaganda? Spotkanie z Romanem Asyngerem [FOTO]
Czy tzw. „ziemie odzyskane”, przyłączone do Polski w 1945 roku, rzeczywiście były „odzyskane”? To pytanie stało się punktem wyjścia do kolejnego spotkania z cyklu poświęconego historii, podczas którego Roman Asynger przedstawił fakty i mity związane z powojennymi losami kraju.
Prelegent zwrócił uwagę, że określenie „ziemie odzyskane” ma dziś przede wszystkim wymiar historyczny i ideologiczny, a nie neutralny. Strzegomski historyk podkreślał, aż do ostatecznego uznania granicy na Odrze i Nysie przez Republikę Federalną Niemiec w 1990 roku kwestia przynależności tych terenów budziła niepewność co do ich przyszłości.
- Granica została ostatecznie ustabilizowana, ale straciliśmy jednak Kresy, które było sercem naszej kultury. I nie chodzi tu wyłącznie o melancholię czy sentymentalne wspomnienia. To były także ważne ośrodki naukowe, jak uniwersytety Jana Kazimierza we Lwowie czy Stefana Batorego w Wilnie. Stamtąd płynęły inspiracje i intelektualny impuls do odrodzenia państwa po ponad 100 latach niewoli. Kresy bywają dziś upraszczane do stereotypu: tam lepianki, a tu murowane domy. Tymczasem i tam były solidne, murowane miasta, a tu po wojnie rozciągało się morze ruin – tłumaczył Roman Asynger.
Zaznaczył również, że historia „ziem odzyskanych” jest złożona i przez lata narosło wokół niej wiele mitów, wywodzących się z propagandy władz powojennej Polski, szczególnie w okresie PRL.
- Po pierwsze, przed 1939 rokiem nie były to ziemie szczególnie zamożne, w porównaniu z Zagłębiem Ruhry stanowiły raczej peryferyjne prowincje wschodnich Niemiec. Następnie zostały one straszliwie zniszczone przez Armię Czerwoną. Dotyczyło to m.in. Wrocławia, Głogowa, Legnicy czy Gdańska. Część miast ucierpiała nie tylko w wyniku działań wojennych, ale również na skutek późniejszych podpaleń i grabieży dokonywanych przez wojska sowieckie. Polska poniosła też ogromne koszty powojenne, choćby w postaci kontrybucji za Śląsk, czyli obowiązkowych dostaw węgla. Wywieziono 58 milionów ton surowca. Już w pierwszych latach po wojnie demontowano i wywożono do Związku Sowieckiego ogromne ilości sprzętu przemysłowego. W efekcie wiele fabryk pozostawało praktycznie ogołoconych, w miastach zostawały jedynie mury. Tak było choćby w Strzegomiu, gdzie Zakłady Kamienia Budowlanego budowano właściwie na ruinach.
Organizatorem cyklu spotkań z historią jest Towarzystwo Miłośników Ziemi Strzegomskiej. Spotkanie odbyło się 27 lutego w Centrum Aktywności Społecznej Karmel w Strzegomiu.
Anna Stefanko
Komentarze
Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy